Przeprowadzka strony psuje się w trzech miejscach: adresach, mailach i certyfikacie. Przenosimy witryny i sklepy między hostingami, domenami i platformami tak, żeby odwiedzający tego nie zauważyli, a Google nie zgubiło pozycji.

Przeniesienie plików, bazy, poczty i certyfikatu na nowy serwer. Najczęstszy powód: wolny serwer, rosnąca cena odnowienia albo operator, z którym nie da się rozmawiać przy awarii.
Przeprowadzka pod nowy adres — po rebrandingu, zmianie nazwy albo połączeniu firm. Kluczem są przekierowania i konsekwentna zamiana adresów w treści, żeby nie stracić wypracowanej widoczności.
Przejście z kreatora abonamentowego, starego CMS-a albo statycznego HTML-a na WordPressa, razem z treścią, zdjęciami i strukturą adresów.
Połączenie kilku stron w jedną albo wydzielenie sklepu z witryny firmowej. Wymaga zaplanowanej mapy przekierowań, bo tu najłatwiej stracić ruch.
Spisujemy, co dokładnie jest przenoszone: strona, poczta, subdomeny, certyfikaty, konta FTP, zadania cykliczne, integracje. Zapomniana skrzynka mailowa to najczęstsza przykrość przy przeprowadzce.
Zestawienie adresów starych i nowych razem z listą podstron, które generują ruch. To na jego podstawie powstają przekierowania — bez niego migracja kosztuje pozycje w Google.
Stawiamy stronę na nowym serwerze pod adresem roboczym i sprawdzamy, czy wszystko działa, zanim cokolwiek przełączymy. Stara witryna przez cały czas działa bez zmian.
Formularze, koszyk, płatności, wysyłka maili, wersja mobilna, szybkość. Przy sklepach przechodzimy pełną ścieżkę zamówienia na nowym serwerze.
Zmiana DNS w okresie najmniejszego ruchu, z obniżonym czasem TTL ustawionym dzień wcześniej. Stary serwer zostawiamy włączony do czasu pełnej propagacji, więc nikt nie trafia na pustkę.
Certyfikat SSL, przekierowania, mapa witryny zgłoszona w Search Console, monitoring błędów 404 przez kolejne tygodnie i porównanie ruchu z okresem sprzed przeprowadzki.

© 2026 CleanCode. Wszystkie prawa zastrzeżone